Konkurs na wiersz za sto dolarow
o temacie “widok z okna”
zorganizowany przez PKPZin i Jachtor.com
Wiersz Nagrodzony Główną Nagrodą:
Wiersz 63: Kamil Szewczyk
Wiersze Wyróżnione:
Wiersz 60: Piotr Picheta
Wiersz 49: Katarzyna Wisniewska
Wiersz 12: Magda Galkowska
Wiersz 9: Pamalcik
Wiersz 67:Lukasz Kiszka
Wiersz 70: Patryk Chrzan
Wiersz 10: Vagabond21
Spis wszystkich wierszy:
Wiersz 1: klajza
Wiersz 2: Ania.ro
Wiersz 3: Mariusz Kusion
Wiersz 4: Pablo_el
Wiersz 5: Niantic
Wiersz 6: Niantic
Wiersz 7: Agatad
Wiersz 8: Joanna Krajewska
Wiersz 9: Pamalcik
Wiersz 10: Vagabond21
Wiersz 11: Agata Kalinowska-Bouvy
Wiersz 12: Magda Galkowska
Wiersz 13: Tommy Jantarek
Wiersz 14: Jan Dulka
Wiersz 15: Jan Dulka
Wiersz 16: Jan Dulka
Wiersz 17: Dorota Strugała
Wiersz 18: qrde_cc
Wiersz 19:rooster_89
Wiersz 20: Katarzyna Wiśniewska
Wiersz 21: Katarzyna Wiśniewska
Wiersz 22: Lena Ul
Wiersz 23: Izabela Zubko
Wiersz 24: Janusz Czerwik
Wiersz 25: Grzelnik2
Wiersz 26: k.gasior
Wiersz 27: jglomska
Wiersz 28: Zbigniew Matyjaszczyk
Wiersz 29: Hanna Bilińska
Wiersz 30: cobra_x
Wiersz 31: Karolina012
Wiersz 32: a.winnik
Wiersz 33: Leopold Florek
Wiersz 34: Andrzej Świt
Wiersz 35: Andrzej Świt
Wiersz 36: Andrzej Świt
Wiersz 37: Andrzej Świt
Wiersz 38: Andrzej Świt
Wiersz 39: esse66
Wiersz 40: Klaudia Biskup
Wiersz 41: Klaudia Biskup
Wiersz 42: Klaudia Biskup
Wiersz 43: Klaudia Biskup
Wiersz 44: Patryk Szymanski
Wiersz 45: Katarzyna Iwanczyk-Fowler
Wiersz 46: rowosl
Wiersz 47: Marta Falkowska
Wiersz 48: Kasia Stolarska
Wiersz 49: Katarzyna Wisniewska
Wiersz 50: Tomasz Jekon
Wiersz 51: rafpk
Wiersz 52: Krzysztof Szlapa
Wiersz 53: Tomasz Mering
Wiersz 54: poetka-agnieszka
Wiersz 55: Danuta Wloch
Wiersz 56: Krzysztof Wolski
Wiersz 57: Aventia
Wiersz 58: Marek Mierzwa
Wiersz 59: Anna Czyrska
Wiersz 60: Piotr Picheta
Wiersz 61: Krystyna Lenkowska
Wiersz 62: Klaudia Szygenda
Wiersz 63: Kamil Szewczyk
Wiersz 64: Tomasz Bartosz Krukowski
Wiersz 65: Tomasz Bartosz Krukowski
Wiersz 66: Tomasz Bartosz Krukowski
Wiersz 67: Lukasz Kiszka
Wiersz 68: Izis76
Wiersz 69: Obiad
Wiersz 70: Patryk Chrzan
Wiersz 71: Oskar Oski Szwabowski
Wiersz 72: Patykp
Wiersz 73: Paulina Gudelum
Wiersz 74: Paulina Gudelum
Wiersz 75: Paulina Gudelum
Wiersz 76: Czuraj
Wiersz 77: Ewa Fk Przestrzelska
Wiersz 78: Jacek Bartkowiak
Wiersz 1
Autor: klajza
Za pięć czternasta
on na kamieniu
z prawej szum wody falami rysowanej
z lewej piaszczystosć kwarcu spalonego biela swiatla
mocząc odciski slona pieszczota
nadinterpretuje wrzask wygłodniałych skrzydeł
nie mniej ni więcej w sednie sprawy
obumarłe kormoranią bielą
sterczące kikuty przypominają zimę
w środku ogień niebieski
gorąco spływa kroplami jak morska bryza słonymi
w myślowych kalejdoskopów szkiełka
on na kamieniu znużony spuszcza głowę
między blaskiem gasnącej nadziei a cieniem wydm
na równiku wałśnie zaczął padać deszcz
w nienapisany rozdział wczytuje się bez opamiętania
ostatnim haustem lata
za pięć czternasta
powrót
Wiersz 2
Autor: ania.ro
„okno”
na przeciwko stoi blok:
okno bogate, biedne okno, biedne, bogate, biedne
znajdź prawidłowość
takie bez firan, potem plastikowe
ułóż ciąg matematyczny
zrób za ośrodek badania opinii publicznej
zrób to za teenes obop
zrób przekrój społeczeństwa
nie wychodź na ulicę
tylko się wychyl i policz
i jeszcze określ,
z których szczęśliwsi wyglądają
i jeszcze zgadnij,
gdzie ile telefonów
przypada na głowę
oglądane kanały
w ewentualnym telewizorze
rozpoznasz po natężeniu
widmowej poświaty
zza szyb jakoś przysłoniętych
zgadnąć spróbuj chociaż
kto ma jaki kolor twarzy
i komu niepotrzebne lustro,
bo ściany też ma całe szare
bo okna są oknem duszy
powrót
Wiersz 3
Autor: Mariusz Kusion
takataj takataj
drzewa domy nieba uciekają
złe wagony wiozą mnie wolniej
niż kran sączy krople nocą
niż śpię
zapuszczony obraz przez szybę
łamie się w pocztówki
zabierz je weź mi bilet i tlen
i cały zapas krwi
takataj takataj
tu zegarek nie ma prawa
przystawić lufę do czoła
po prostu
uciec
takataj takataj
już mnie nie złapiesz
za końcówkę snu
pełne tory na skos przez dzień
wbrew burzy
bo życie w podróży się dłuży
powrót
Wiersz 4
Autor: Pablo_el
Miasto tlące się, ona jeszcze tu żyje
miasto zamkniętych oczu
wydłubanych firanek
rozkradzionych okien
i szyb na chodniku
miasto odłamków życia
pozorów egzystencji tlącej się
w kałurzy księżycowego brudu
i w oku jej
ona jeszcze tu żyje
powrót
Wiersz 5
Autor: Niantic
„Wczoraj”
Na malowanym październikiem oknie, pomiędzy
Nocą asfaltową zdobytą zaspanym porankiem
Nad aureolą aureoli
Wchłonięte przez nieprzemakalne
Wpatrzony w cień niknący pod wieczór
Ujęty w bryłkę lodu w grudniowy poranek
Zastygły w kolorowance dziecięcych rączek
Schowane do półki, gdzie brudno, gdzie za wysoko
Wyryte uśmiechem na starym zdjęciu
Wczoraj pomazane rozmytym obrazem
Dziś pachnące naszkicowaną rozmową
Na malowanym październikiem oknie
Zaznacza się rysą
powrót
Wiersz 6:
Autor: Niantic
„Widok z mojego okna”
Widać
zieleń z wyczuciem przerywaną kolorami płatków,
Stroszących się w lipcowym słońcu. Schowanych
pod grudniowymi płachtami rozścielonymi na polach.
Drzewa pojedyncze, ale mocne, wytrzymałe na
dziecięce nogi i ręce, wspinające się jak co dzień do nieba.
Obraz rozmywa się.
Zieleń przykryta na dobre jedno piętrowym
ogniskiem domowym razy dwanaście, budynkiem
kraciastym, ciężko leżącym parkingiem.
Na miejscu mocnych drzew, które zostawiły za sobą
zabliźnione dziury w przeszłości, zmiennicy
są słabi i nikt się już po nich nie wspina.
I do nieba znów jest strasznie daleko.
powrót
Wiersz 7
Autor: Agatad
Sobolewszczyzna
Moje okno ma widok na zachody
i nadejście lata,
kiedy żyto skrywa autobusy-mrówki
Zazdroszczę mu obowiązkowego
patrzenia na zielono-majowe trawy
i równoległe autostrady chmur
Lubię, gdy ciepło zagląda
w żarówkowe serca sąsiadów z jedenastych pięter
trzy dzielnice dalej
Tu wrócę po młodość,
gwiazdy na rzepy
i nieobramowaną, ukochaną samotność
powrót
Wiersz 8
Autor: Joanna Krajewska
"Widok z okna"
W moim oknie widać wszystko wyraźnie
tylko czasami twarze ludzi
przysłaniają czarne o!- paski
są takźe znaki drogowe
których mało kto przestrzega
Popołudnia wypełnione są
wyimaginowanym szczęściem
rozrzuconym na tyle kawałków
"moda..." "... miłość" "... źycie"
Toczy się koło fortuny
a 1 z 10 odpada
ginie albo zostaje zamknięty
Gdy coś mi przeszkadza
idę dalej
bez zobawiązań
bez wyrzutów sumienia
bez siebie
Patrzę na to co lubię i co jest
przy-
-jemne, -ziemne
Spoglądam czasami na
fakty arenę cyrkową w sejmie
często chcę wiedzieć jak jest na zewntąrz
i patrzę na prognozę
albo na 36 losowo wybranych liczb
Nie lubie łez wojny zła
- wiec nie ogladam tego
stworzyłem sobie nierealny świat
Coraz częściej myślę:
-Czas
zdjąć kulary przeciwsłoneczne
odsłonić zasłony
wyłączyć moje jedyne "okno"
i wyjść zobaczyć prawdziwy
SWIAT -Czas
Pieszczenie pilota od telewizora
nie jest ekscytujące i uwstecznia
a świat zza ekranu jest taki plastikowy
wciągający
Ale otwieram okno
i dostrzegam zieleń dzieci Słońce
czuję powiew wiatru
Wiem że nie musi byæ tutaj
tyle zła
ale nie każdy odrywa oczy
od ekranu...
Nie każdy chce zobaczyć swój
prawdziwy "Widok z okna"
powrót
Wiersz 9
Autor: Pmalcik
replay
wiesz, zawsze fascynował mnie ten obraz,
kiedy ptaki lądują na powierzchni nieba
albo jeziora. czasami widzę,
przeglądasz się w ptakach. deszcz,
jak w werbel, uderzył w blaszany parapet,
zupełnie podobny do tego na dziesiątym piętrze
jednak już w innym mieście. powietrze,
prawie nie było powietrza, stałem w tym miejscu
miasto blednie
powrót
Wiersz 10
Autor: Vagabond21
Egzamin z
No więcż To miejsce takie ponad, że aż obok,
widać pola za Bronowicami, smutna sprawa.
Słońce przez szybę grzeje, luty jak lato,
opalać się można.
Mój ojciec nigdy nie żył, a przynajmniej
ja nie pamiętam, ale teraz
umarł tak naprawdę naprawdę.
Pieniądze pożyczę od chłopaków, kto wie,
może oddam kiedyś. Poza tym, kończę
to i zaczynam owo, odwrotnie też możliwe.
Tamtej dziewczynie, wiesz, powiedziałem
żeby wypierdalała, to mało subtelne,
ale czasem tak właśnie trzeba. Ręce
mi się roztrzęsły i brzuch rozbolał,
ale tak trzeba czasem, myślę.
Proszę, załóż słuchawki, mam tu
dla ciebie "Woman Driving, Man Sleeping"
Eelsów, to piosenka o nas
albo i nie. Nie, to nie o nas.
No więcż Ach tak,
zapomniałbym:
powodzenia.
powrót
Wiersz 11
Autor: Agata Kalinowska-Bouvy
Moje okienko
Moje okienko wychodzi na podwórze
Nie jest ono małe, nie jest ono duże.
To moje okienko jest takie, jak trzeba
Widzę przez nie niebo i ludzi, i drzewa.
Przez moje okienko, gdy ranek nastaje
Słońce blask swój złoty na pokój mój daje.
Czasem dzień pochmurny na dworze panuje
Deszcz rozbija krople, szyba podźwiękuje.
Siadam wtedy sobie przy moim okienku
Patrzę na podwórze, słucham kropli dźwięku.
Pod swym parasolem sąsiad się przemyka,
Wybiegł by wrzucić śmieci do śmietnika
Trzepak w kącie moknie, z rynny woda ciurka
Bzy zmoczone deszczem, to widok podwórka.
A wiosną poranną przez moje okienko
Szpak pstrokacz wesoły mnie budzi piosenką.
Otwieram me okno, wiatr ciepły wlatuje,
Błękit jasny nieba, pszczoła pobzykuje
A jeszcze wieczorem, gdy ścichnie muzyka
Wśród bzu na podwórku brzmią trele słowika.
Zapachnie maciejka posiana w donicy
I z dala dolecą mnie głosy z ulicy.
A zimą na szybie mróz kwiaty maluje
Cudne formy krzewów szronem prezentuje.
To okienko moje mi daje radości
Widoki, muzykę, zapachy, różności.
Mam jedno okienko wychodzi na podwórze
Nie jest ani małe, nie jest też zbyt duże.
powrót
Wiersz 12
Autor: Magda Galkowska
elewacja
"wszystko przemija jak długi, nudny, mroczny sen"
Farben Lehre
panowie z rusztowania
codziennie rano mówią "kurwa"
wyrwana hukiem spadającej cegły
siadam z przymrużonym
temperatura wzrasta ponad
okno zawoalowane siatką
o wady się nie martwią
jeszcze wymaga naprawy
kilka prostych rzeczy
jak drut, gwoździe, świński ogon
w sam raz do pojęcia
mózgiem szmacianej lalki
lewa ręka odgina się w prawo
albo na odwrót?
działam bezprzewodowo
jak czajnik
doprowadzana do wrzenia
gotowa na surowo brzmiąc
monotonnie kluczem
obracanym w zamku
nie mam balkonu
z którego widziałabym koniec
powrót
Wiersz 13
Autor: Tommy Jantarek
Eos
trzytaktem przy koszu
płoszy gołębie i zmarcowane koty
uczy drzewa słaniać się
jednostajnym krzywoliniowym
spogląda w górę gdy wietrzę
ironię zmierzchu w twarzy
powrót
Wiersz 14
Autor: Jan Dulka
“STALOWA NOC”
Nad mą ulicą zapadł mrok
Odrapanych murów znikło tło
Objęła wszystko szatą czerń
Ja siedzę, w okno wbity wzrok
Bo kocham patrzeć w dal o krok
Nawet gdy widzę tam mą śmierć.
Wróciłaś dziś, tak kocham Cię
Ty może z tego śmiejesz się
Gdy stojąc na balkonie snów
W oknie naprzeciw Cień widzisz znów.
Ta cisza która tutaj brzmi
Jest we mnie, w Tobie, aż po świt
A potem dzień i miasta krzyk
Czy wiesz że tęsknię, tęsknię tak
Że podbić pragnę muzyki świat
Byś usłyszała o mnie jedna Ty.
Już zgasło światło w tym oknie
Choć jeszcze telewizji cień
Tańczy na ścianach i firance
Przez naszą jezdnię przemknął kot
Jak moje życie wprost na skos
Dlaczego muszę kochać Cię?
Raz jeden spojrzałaś mi w oczy
Pamiętam to jak nieba dotyk
Jak można nie pragnąć więcej?
Uwielbiam sposób w jaki chodzisz
Do Twej duszy wzniosę schody
Bo Ciebie chce każdy nerw i mięsień.
A najbardziej ten mięsień w klatce
Wyrwać się chce, wznieść jak latawce
Ku obłokowi Twoich rąk
I przerwać ciszę Stalowej nocy
Byś usłyszała wilka skowyt
Wilka co wstąpił w miłości krąg.
Zakochałem się z oddali
Choć tak różne nasze światy
Jak zbliżyć się do Ciebie mam?
Tak cudnie ubrania składasz
Idąc wieczorem do łóżka
Ja wiernie w tym oknie tu trwam
I gdy trzymałaś oseska w dłoniach
Oplotły go czułe ramiona
Pozazdrościłem tej pieszczoty
I teraz każdej nocy ze Stali
Szukam stęskniony Twojej twarzy
Natchnienia co pozwala tworzyć
powrót
Wiersz 15
Autor: Jan Dulka
"FIRANKA"
Znów z nieba leje się żar
Prażąc wiosnę na skwarek lata
Znów prostokątny świat
Marzenia me z okna omiata
Smutna fasada kamienicy
Białych okien akcent
Kabel wiszący w poprzek ulicy...
Znów Cię z oczu tracę
Czterech balkonów wargi
Bezwstydna czerwień cegieł
Obnażone z pod tynków szarych
Każą mi tęsknić do Ciebie
Firanki – zwiewne tajemnice
Jak Twej bluzeczki prześwit
Czy kiedyś w ramiona Cię pochwycę?
Marzeń straceńca przepych
Wtulić się jak to dziecię na Twych kolanach
W bezpieczeństwa woń
Przez Stalową Noc dotrwać poranka
Zniszczyć w sercu swoim zło
Biały taborecik i żółty fotelik
Twego brzuszka niespodziana dal
Jak tę wieczność mamże zmierzyć
Tę szeroką na ową Stal
Czy znów umierać mam pozbawion
Twoich spojrzeń, uśmiechów Twych
Rozmytą horyzontem twarzą
O głosie, dotyku, ustach śnić...
powrót
Wiersz 16
Autor: Jan Dulka
„KAMIENIE ZAGŁADY”
Za oknem pierwszych śniegów biel
W pamięci pierwszych spotkań śmiech
Na kamieniu pierwszych ciosów krew
Wsiąka w pierwszych wzgardzeń mech.
Lawina kamieni zagłady
Przeznaczeń huk
Niechcianych słów strojne parady
I jakiś bóg.
Za oknem w tany płatek za płatkiem
Na oknie płyną łzami chwil
A w oknie człowiek zwany Przypadkiem
Kruszy w swych pięściach okien mit.
Tam świat ze Stali, Kamieni i Szkła
Tu zlepek Mięśni, kości i Żył
Do snu otuli go Stalowy brzask
I ramion Śmierci szary pył.
Kamienie zagłady i wilka zew
Zapomnianych obietnic szept
Pożądania mroźny grzech.
Poskromionych krzyków tło
Niepojęta dla nich moc
Nieodrosła nigdy dłoń.
Pośród łanów, pośród miedz
Serce łani pragnie biec
Na wolności pusty step,
Lecz wolność nie tam gdzie wieczna dal
Gdzie wszędzie dopadnie cię łowcy strzał
I Śmierć samotna w kręgu skał.
Za oknem pustych ulic gwar
A w oknie pustych oczu szał
Jej zimny oddech oszrania głaz
W lodowej klatce zamknięty ptak.
I jeszcze przyjaźni ciepły dźwięk
Przebija ten pancerz jak skórę miecz...
Lecz nieprzebranej pienistej fali
Zaleje go śmiech, zaleje go ból
I niewidoczny zza mgieł w oddali
Upragnion brzeg z milczenia słów
I ci co dotąd się jego bali
Zagrają surmy, powiodą w bój
Jakby on jeden ten świat podpalił
Morskich otchłani przerażeń stwór
Lewiatan! Krzykną ci tacy mali
Co zawsze boją się wyjść poza tłum
Nie dojrzą oczu potwora łzawych
I sieć zarzucą cierniowych róż
Co skórę tnie wzorem tatuaży
Nieuleczalnych krwawych bruzd.
I skrępowany osiądzie na dnie
Jak wrak wolności w cudzym śnie
I nikt go nie znajdzie, bo nikt nie szuka
Kamienie zagłady toczą się w duszach...
powrót
Wiersz 17
Autor: Dorota Strugała
kiedyś tam na zawsze zamieszka
gdy nie manipuluje słowem
siada na krawędzi myśli albo wanny
rdza
zajmuje jej oczy bezwiednie
a dusza
wędruje dokąd docierają nieliczni
ten dom wcześnie zasypia
palcami wskazują
gdzie nowi
gasną najpóźniej
nie wiadomo co oni tam robią
nim zaśnie liczy znicze
zardzewiałe krzyże
przygotowane do skoku
na wagę wiśniówki
niknie w oczach
nie wiedzą
że we własnych słowach
powrót
Wiersz 18
Autor: qrde_cc
12 IX 2006
Stoję przed szybą szklaną
Za szybą - blok i sąsiadka
Z za sąsiadką pijaną
Jest fotel i jej matka
Za matką sąsiadki i blokiem
Jest niczyj kawałek trawnika
A za trawnikiem pies z jednym okiem
Co na krawężnik sika
Za psem i moczu kałużą
Autobusowy przystanek
Gdzie stoją z jedną różą
Kochanka i jej kochanek
A za przystankiem - fabryka
Która już nic nie robi
Za nią jest cokół pomnika
Co miasta dawno nie zdobi
A za pomnikiem jest szosa
Kryjąca żydów kości
Za szosą - łąka i rosa
Co nigdy nie zna litości
Za łąką jest las pełen deszczu
I pałac nie zna pana
Za nim jest park, w którym wieszczów
Kolumna betonowana
Za parkiem jest to mokradło
Zatrutą wodę co pije
I rzeki ciemne zwierciadło
W którym się łabędź myje
Za rzeką jest miasto stare
Za nim - sklep z wiśnią tanią
I bar, i chłop jest za barem
I szyba, co stoisz za nią.
powrót
Wiersz 19
Autor: rooster_89
W tej knajpie nie powinno być okien - a jednak
mgła - ulice ścierają z siebie pot chudymi
rękoma i zawsze ostatni raz krzyżują się
pod powiekami szyby - któraś z nich jest winna.
z typową nocną delikatnością noszą na plecach
tylko samochody z chlebem.
powrót
Wiersz 20
Autor: Katarzyna Wiśniewska
widok z okna
ślnią się do mnie marzenia
dziś poczwórna kumulacja
lepszych widoków
na przyszłość
za oknem
ruchy tektoniczne
moich myśli wypiętrzają
spomiędzy bloków
fiordy
a wszystkie bezdomne psy
wyją ze szczęścia
do zorzy polarnej -
z ziemi kiełkują dla nich
świeże kości
za resztę
ufunduję nam
dozgonną dźwięczność
fal
powrót
Wiersz 21
Autor: Katarzyna Wiśniewska
widok z okna
na niebie pączkują
szare nowotwory
gęstniejąca tkanka pełna
przywianych wspomnień
cisza po tamtej stronie
szyby czeka
okoliczności są sprzyjające
dziewczyna w oknie naprzeciwko
chce nakarmić chodnik
widzę, jak zbiera z parapetu
resztki wątpliwości
ciężki okruch spada
z dziewiątego piętra
dobrze, że jesteśmy
już po obiedzie
mam dziś płodny dzień
uda nam się
rozchylają
powrót
Wiersz 22
<Autor: Lena Ul
Pokój z widokiem
Może -
taki widok za oczami mam
i na co dzień wynajmuję pokój
którego nie ma w żadnym hotelu
za oknem morze
w czyjiś oczach
wyglądam wciąż
morze..
skuszę się na kąpiel
może
powrót
Wiersz 23
Autor: Izabela Zubko
Okno
ubrana w miłość
spoglądam w okno nadziei
przez lata porosłe bluszczem
pochylam się lekko
bo mały krzew
dziś zasłoną się stał
zmęczone oczy wypatrują
nitki przeznaczenia
ciebie
lecz coraz mniejszy kadr okna
znika za liśćmi przyrody
powrót
Wiersz 24
Autor: Janusz Czerwik
Jesiennie niecodziennie
O świcie, nad stawem mgła się rozlała,
okoliczne zarośla w jej objęciach zniknęły,
jak drogowskazy czerwone liście jesień rozpalała,
a słońcem rozświetlone w jego blasku płonęły.
Pejzaże nadskawia pożółkły i zbrązowiały,
w promieniach gęsta mgła nagle rosą się stała,
nad brzegiem swoje nasiona trawy już rozsiały,
zaś woda w jeziorze z wiatrem falowała.
Ciszę poranka zmąciły gawrony
gdy krakaniem złowrogim w przestrzeń wzleciały,
w miejscu gdzie kasztan na wpół zielony
Drzewa liście tracąc z rozpaczy oszalały.
powrót
Wiersz 25
Autor: Grzelnik2
Z BORGES’A
(Andrzejowi Sosnowskiemu)
ja wolę być bliżej widoku
za oknem wierzyć że dobrze
odlana szyba nie musi kłamać
że nawet krzywe zwierciadło
jest szczere na swój własny sposób
ja wolę widok za oknem
od wysiłku rzemieślników
grzebiących we wnętrznościach
framug skręcających ramy
stukających młotkiem procedury
w oporną futrynę zgrzytających
styropianem o gładź szkła
ja wolę jednak widzieć
niż zaprzątać uwagę procesem
patrzenia słowo jest jak światło:
zaledwie pośredniczy prawdę
ja wolę piękno chociażby pozorne
lizaka w papierku kwiaty pod kloszem
wiem że kamień
który trzymam w ręku
ma potencjał transcendencji
tylko w groźbie mojej głowie
za oknem szum jezdni bryła bloku
fraktale drzew kwilenie niewidocznych ptaków miasto
odległe echa monad
ja wolę
powrót
Wiersz 26
Autor: k.gasior
Remont
W domu remont. Coś się zaczyna. Coś
skończyło ( w tej kolejności !) Meble
i inne sprzęty porozstawiane.
W wielkim, wysokim lustrze,
opartym o ścianę, przegląda się, zaskoczone,
okno, uchylone na ogród z wierzchołkami
topoli oraz niebem powieszonym za nogi
do góry głową.
Przez lustro co chwila przelatują ptaki.
Kiedy spoglądam w okno tam ich nie ma.
powrót
Wiersz 27
Autor: jglomska
„Widok z mojego okna”
W letni ranek budzą się prześwity dnia
Odmykając pokrywę cudów
Jarzębinowa połać kołysze się żwawo
Tykając w takt radości istnienia
Strzepując krople srebrnego dżdżu
Z powiek niedomkniętych tajemnic
A tam dalej asfaltowym dywanikiem
Postukuje plecakowy małolat
W turkot wiedzy i nonszalancji
Z uśmiechem kręconym pod nosem
Z nową wizją i kreacją globu
Wkracza w nowy świat
W dali bez zmrużenia chwili
Majaczą monumenty życia
I te z nowe- z werandami –widokowe
Wśród posuwistych mrówek i bławatków
W takt szmeru dziwnych pnączy i kłączy
Dodają sobie splendoru wśród kolorów prozy
A niebo nad nimi z meandrami tęczy
Przypomina o czymś więcej co dnia
W perspektywie cmentarnego muru
Świeci złocąc paleta „Memento mori”
Zaznaczając swoje jestestwo
W tej granicy światów
Tak balansuje świat
Z mojego okna
powrót
Wiersz 28
Autor: Zbigniew Matyjaszczyk
Zwycięstwo zasłoniętego słońca
Widzę
niepoliczalny tłum chmur wyległy na niebo, pędzący przed siebie i wokół;
zaduszone, beznadziejnie kłujące Promienie bez siły przebicia, do wycieńczenia
wciskające się w nieprzepuszczalny puch.
Przełykam ślinę, zbiera się na deszcz.
Wzmagam w sobie postanowienie, wiarę w to, że przecież mogę, że można…
Zamykam oczy, pierwsze krople już spływają w kąciki warg,
a zapowiadali pogodę, kiedy przychodziłem na świat.
Zaciskam zęby, trącam czołem w niebezpiecznie drżącą szybę.
Gdybym tak w ręku miał wiatr – wicher! Gdybym potrafił rozwiewać wątpliwości,
rzucać gromami, oczyszczać niebo z cudzych niepodważalnych racji.
Gdybym To miał – umiał…
Widzę
niepoliczalną ilość spadających kropli, modelujących kręgi, bijących rytmicznie.
W końcu musi kiedyś wylać się ten deszcz, bo jakże bym mógł
istnieć bez nadziei, na upragnione od początku
zwycięstwo zasłoniętego słońca.
powrót
Wiersz 29
Autor: Hanna Bilińska
kartoteki
Wieczorami
Zawsze uchylam okno
I oddycham
Jeszcze gorącym brukiem
Wieczorami
Już tylko echa na ulicach
Widmowe szepty
codziennego zwątpienia
Rozbijane chaotycznie
O twarze kamienic-
Obłażące szarym tynkiem
Kartoteki człowieczeństwa
Dzisiaj otwarte
Na czarno-białej stronie..
Zachód słońca w moim mieście
Dziewczyna z cytrynami w uszach
Wiszącymi jak układ słoneczny
Łapie przebłyski w rozbite marzenia
I podpala nimi niebo.
Teraz wszystko jest już jasne
Promienie na dachach
dyktują zasady gry
Wystarczy odpłynąć w urbanistycznym transie
Zapachem rzeki
akwarelą z pod pędzla Rembrandta
Skapnąć na czubek buta
Dalekowzrocznego nihilisty..
powrót
Wiersz 30
Autor: cobra_x
Widok z okna
Patrzę w okno twojej duszy
I widzę płacz zranionego krasnala
Co prawdy szukają
W nicość obrócił swoją wiarę
Patrzę w okno twojej duszy
I śmiechu gromkiego szukam
Co jak pierwszy promyk słońca
świat do życia rusza
Patrzę w okno twojej duszy
I błagam krasnala o uśmiech
Taki co los zmienia
I zaczyna życie
powrót
Wiersz 31
Autor: Karolina012
Liść
Czasami patrząc przez okno
Zastanawiam się gdzie leci
Liść niesiony wiatrem
Jak dziecko odchodzące od
Matki niesiony chęcią dorosłości.
Jakie krainy odwiedzi?
Jakie cuda zobaczy?
Czy do mnie przyleci?
Czy opowie mi o wszystkim?
powrót
Wiersz 32
Autor: a.winnik
***
Idą idą idą
Kicze po asfalcie
Permanentnym uśmiechem
Gwałcą swe dusze
A one
One wyją
Nie zgadzamy się nie zgadzamy się nie zgadzamy się
powrót
Wiersz 33
Autor: Leopold Florek
Odezwa do
Narodu Polskiego...Całego
To tutaj ode...zwanie jako ci ptaków śpiwanie,
niechaj na zawsze miedzy swemi pozostanie.
Zrodzeni z Jednego Ducha i uświetnieni Ciałem,
Zajmujemy sie na ten czas, tym ziemskim zapałem
Nasze Odwieczne Ojce, byłe i obecne Bohatery,
Miedzy Wieloma Naszymi on , zwany również 44.
Wszystko się teraz toczy wartką spiralą tej ery,
aby sięgnać wyższego bytu - niebiańskiej swery...
A gdy usiądziem przy kominku albo kołowrotku
Słowa nasze będą słodsze niż przy dobrym miodku
Jednością silni, wolni- układni- madrzy i stateczni
Otworzymy gwiazd niebiosa chociaż my niemleczni
Naszym hasłem odwiecznym: Bóg, Honor, Ojczyzna
Ten kto kocha ten wie wszysko i to teraz tu przyzna
To nic, że nieraz bolała na nas rana albo blizna
Bo mieliśmy to wspólne, jedyne dobro - Ojcowizna...
Wiec kto polak: Zmienia wszyskie słabostki i ostre bagnety !
Słowo wygrało, jesli nie wiesz? ... spytaj kochanej kobiety!
Fakt to miły, oczywisty, pewny i wszem obecnym znany
My wszystkie równe-bracia-szlachcice ród oczekiwany
Więc kupą, grupą, radośnie, młodzieńczo z zapałem
Z duchem, z dusza i ciałem pójdziemy tym cwałem
A gdy zmienim naszej kochanej ojczyzny przebogate łono
Już, sie nikt nie zdziwi, każdy powie t o j e s t o n o
Jest to odezwa
Szlachty Polskiej
dla każdego Godnego - Miłosne przesłanie
kto w nas uwierzy
Naszym Duchem i Ciałem sie stanie.
Będzie wspólnym dobrem tu na matce ziemi.
A gdy ruszym w przestworza będziem miedzy swemi !!!
powrót
Wiersz 34
Autor: Andrzej Świt
Okno zdarzeń.......
Deszcz o parapet bębni dużymi kroplami zaciekle,
Ona i on biegną ulicą, trzymając się mocno za ręce,
Grzmot goni błyskawicę, na niebie jest jak w piekle,
On podwinięte nogawki, ona w uniesionej sukience.
Biegną oboje nie patrząc pod nogi, rozpryskują kałuże,
Śmieją się głośno do siebie, swobodni pełni uniesienia,
Wbiegli na chodnik, stanęli pod daszkiem przy murze,
Przytuleni, wpatrzeni, mokrzy, żądni chwili wytchnienia.
Deszcz znalazł ich pod daszkiem, wkradł się między usta,
Namiętne, wilgotne, rozchylone pragnieniem pocałunku,
Tylko ich dwoje i deszcz, ulica wyludniona, mokra i pusta,
Niedaleko przystanek, przy nim latarnia na posterunku.
Znowu razem biegną oboje smagani deszczu strugami,
Ciemność przecinają raz po raz jaskrawe błyskawice,
Niebo całe zasnute ciężkimi szaroburymi chmurami,
Przemoczeni oboje, szczęściem ozdobione ich oblicze.
Wbiegli pod wiatę przystanku, przywarli do siebie,
Mokrzy, objęci, przejęci, na wilgotnych ustach usta,
Są w raju rozkoszy, mimo piekła burzy na niebie,
............ Nagle podjechał mokry autobus - znowu ulica pusta......
powrót
Wiersz35
Autor: Andrzej Świt
Okno Zdarzeń .........
/bukiecik jesieni /
Patrząc przez okno między żaluzji prześwitami,
Nim zapiał kogut w mym telefonicznym budziku,
W półmroku poranka doświetlanego latarniami,
Dostrzegłem ich dwoje we mgle na chodniku.
Oboje zamyśleni szli razem, lecz obok siebie,
Nie rozmawiali ze sobą, nie trzymali za ręce.
Słoneczny brzask pojawiał się wolno na niebie,
Ptactwo trele w niebiosach słać jęło w podzięce.
Nagle podmuch wiatru, porwał liście jarzębiny.
Zawirował nimi i ułożył pod nogi obojgu idącym.
On roześmiał się wesoło do swojej dziewczyny,
Podniósł je, podając jej bukiet jesienią tchnący.
Słonce oświetliło promykami jej twarz zdziwioną,
Przyjęła uśmiechając się podany bukiet jesieni,
Rozpoczęli oboje między sobą rozmowę ożywioną,
Idąc już dalej chodnikiem, czułym uściskiem złączeni ...
powrót
Wiersz 36
Autor: Andrzej Świt
Okno Zdarzeń................
/nocna ulewa/
Krople deszczu bębnią parapetów blachami
Czarna twarz asfaltu nim obficie zmywana
Woda spływa wzdłuż krawężników potokami
Ginąc z łoskotem w kanałowych otchłaniach.
Szyby okien płaczące ściekającymi strugami
Odbijają refleksy świateł osiedlowej ulicy
Skradające się samochody migają reflektorami
Ślizgającymi się po ścianach ciemnej kamienicy.
Lśnią wiaty autobusowe nocną ulewą smagane
Pulsujące żółcią światła skrzyżowania ostrzegają
Stary kloszard zabłądził pod zadaszony przystanek
Na ławce złożył dobytek, legowisko rozkładając.
Pies chudy zwinięty w kłębek, obok ławki czuwa
Sierść mokra paruje w poświstach jesiennego wiatru
Wkrótce znajdzie koniec ta listopadowa szaruga
Na ulicznej scenie tego miejskiego, nocnego teatru.
Innego będą musieli szukać schronienia bezdomni
Przed podmuchami śnieżycy i mroźnej Pani Zimy
Niejeden z nich drżąc ze łzą w oku wspomni
Przeszłości czas spędzany w cieple na łonie rodziny.
Tymczasem deszcz skończył nocne przedstawienie
Wiatr rozwiał chmur ciemne pierzaste kurtyny
Rogal księżyca z gwiazdami pojawił się na scenie
Lecz to już nowy spektakl – my ten kończymy
powrót
Wiersz 37
Autor: Andrzej Świt
Okno Zdarzeń........
/ciemne okno/
Wstaję, gdy noc porankowi miejsca ustępuje
Wracam do domu, gdy wieczór już zapada
Ciemne okno - wzrok swój w mrok kieruję
Zapala się osiedlowych latarni gromada.
W ich świetle stojąc przed sklepu witryną
Chłopiec z ożywieniem rozmawia z dziewczyną
Ona zdenerwowana kręci przecząco głową
On pokazuje na wiszącą kurtkę zamszową.
Opodal chodnikiem stukając laseczkami
Trzymając się czule pod drżące ręce
Idzie starsza para przygarbiona latami
Przystanęli oboje, przy ławce we wnęce.
Usiedli, zmęczenie widać na twarzach
Oszczędni w wymawianych wyrazach
Jednak słowa, gestami rąk zastępują
Widać jak wielką miłość do siebie czują.
Przeżyli ze sobą szmat czasu zgodnie
Promieniuje z nich to wyraziście
Spoglądają na siebie ckliwie i łagodnie
Patrzą na spadające obok liście.
On wstał pierwszy laską się podpierając
Pomógł wstać jej, ramię swe podając
Podreptali dalej stukając laseczkami
Znikając w mroku pomiędzy blokami.
Nie ma już też pary pod sklepu witryną
Kurtka zamszowa wisi tak jak wisiała
Kupka liści wiruje pod małą jarzębiną
Wtem para listków hen... w górę odleciała......................
powrót
Wiersz 38
Autor: Andrzej Świt
Okno Zdarzeń........
/zimowy obrazek/
Za oknem szaro, ponuro i mgliście,
Wiatr unosi wirujące płatki śniegu.
On tak szybko idzie - sam, zamaszyście,
Ona, chcąc nadążyć, zmusza się do biegu.
Pośliznęła się, na chodnik upadła,
Podbiegł do Niej ukląkł na kolana.
Uniósł Jej głowę, na twarzy pobladła,
On wystraszony, twarz zatroskana.
Podnieśli się, chyba nic się nie stało,
Delikatnie otrzepał Jej palto.
Ona jednak ma minę obolałą...,
Tuż obok zatrzymało się auto.
Objął Ją, przytulił, całując w usta,
Pomógł wsiąść do stojącego samochodu.
Odjechali razem, znów ulica pusta,
Zapowiadają zamiecie z Zachodu…
powrót
Wiersz 39
Autor: esse66
okno
Bogdanowi
odkąd wycięli nasze Rozpaczliwe Drzewo
nie ma komu podnosić
rachitycznych kikutów
by się modlić i
czasem naurągać Bogu –
przestrzeń stała się sina
lekka niby piórko
określona
zamknięta pętlą martwych domów
teraz noc drwi inaczej –
cienie psów ostrożniej
wyją gdy
lunatycy wpisani w lunarność ulicy
piętami
rozgniatają ostatnie pestki snu
na wyciągniecie ręki
wełna –
włochata mgła a skręconą
pępowiną kabla
biegnącego od okna
odpływa w czerń tożsamość
i wszelka świadomość
powrót
Wiersz 40
Autor: Klaudia Biskup
widok z okna
pod powiekami
ukryłam obraz
nie kierując do ciebie
moich odraz
wieszam obraz
spod powiek
przed sama sobą
pod powiekami
ukryłam
-tylko się nie obraz-
pewien obraz
pełen odraz
pod powiekami
ukryłam nasz rodzinny
obraz
lecz bez odraz
zakurzony obraz
coraz starszy
powrót
Wiersz 41
Autor: Klaudia Biskup
widok z okna
policz wszystkie
e, za dużo tego
no, policz mowie
raz, dwa, trzy, e
za dużo
nie wierze
profesjonalizm, pamiętaj!
skończyłem
ile?
za dużo
i co dałeś rade, mówiłem, ze dasz
gdzie zapisać?
nie zapisuj zrób zdjęcie, wklej potem
komu to się przyda?
mówiłem, nikomu.
powrót
Wiersz 42
Autor: Klaudia Biskup
widok z okna
fotel
czarny stanik
kuchnia
srebrny kranik
wirujaca pralka
sniezna umywalka prysznic
piana
duza wanna
ja juz nie panna
i wrze cos na piecu
przypala cos zelazko
koszula do pracy
niech trafi szlag to!
tetnia sciany
a my..za oknem
lato.
powrót
Wiersz 43
Autor: Klaudia Biskup
widok z okna
pod gołym płaszczem gwiazd
gdy na ulicy zapada sen
gdy jaśnieją latarnie
oświetlając drogę przypadkowym
pod morzem małych planet bez życia
gdy koty wychodzą na polowanie
gdy jest jaśniej niż za dnia
lecz bez żadnego celu
gdy umiera słonce
które co rano odradza się
z popiołów
zaglądam w swoje okno
zza firany zatarty obraz
widok z okna
lecz na odwrót całkiem
bo po co ta inna perspektywa
gdy za firana inni my!!
powrót
Wiersz 44
Autor: Patryk Szymański
"Nocą"
Chodniki żyją w latarni blaskach
Szyby od chłodu półmroku
Głos dnia chciałby biec, tak razem z wiatrem
Lecz nie dotrzyma mu kroku
Gwiazdy widziały tu naszych przodków
Będą i nas widzieć na końcu
Mury żyją oddechem ludzkości
I mądrością naszych praojców
Cisza też czasem coś może napomknie
że kiedyś bywała szeptem
Księżyc zaśpiewa co widział przed rokiem
I jak to bywało przedtem
Dym z papierosa umilknie w powietrzu
I dołączy do chmur wysokich
Deszcz spadnie nad ranem niezauważony
I spłynie do snów głębokich
Rosa na liściach drzew swych zatańczy
I będzie tańczyć wraz z mgłą
I marzyć będzie o zauważeniu
Lecz nie wszyscy widzieć ją chcą
Trawy zamokłe obniżą swe głowy
By niebo ukłonem uraczyć
Ktoś będzie czekał cierpliwie na słońce
Choć nie chce go wcale zobaczyć
powrót
Wiersz 45
Autor: Katarzyna Iwanczyk-Fowler
***
Cicho tu
Sasiedzi wygrzewaja sie
w sloncu jak koty
Pomrukujemy przyjaznie
Zyje sie prosto
i spokojnie
Czasem tylko komus
okuleje kon
Moja corka przylapuje
wrozki
jak pija herbatke
Smieje sie cichutko
Posapuja ze zloscia
powrót
Wiersz 46
Autor: rowos1
wyciekło krystalicznie
chłód szyby poprawia bilans energetyczny
za oknem koło przemian obraca się
z konsekwencją czołgowej gąsienicy
młody człowiek poszerza źrenice
musi zmieścić pustkę nowego świata
jeszcze rodzą się dzieci podprogowo
reklamowo chip im w uszy na drogę
przy dźwię kach heavy money startuje
kolejna edycja wyścigu
tylko psy wiarygodnie gryzą w łydki
polaris rozważa wypad poza precesję
powrót
Wiersz 47
Autor: Marta Falkowska
Dobra noc
Nad mym oknem dobra noc rozkwita
Gwiazdy stawia według kalendarza
Wielkim wozem aniołowie pędzą
Bronić moich marzeń sennych
Gdy sen nocny o szczęściu
Ziści się na jawie
Nie usnę już nigdy
Albo nigdy prawie
Prawie...
powrót
Wiersz 48
Autor: Kasia Stolarska
zachłyśnięci
wodą
mlekiem
wódką
światem
nurzają się w przestrzeniach
pozaziemskie grzeszki rozkapryszenia
bachory alkoholowe co mielą języczkiem że
poza barierą wież jest szczytowanie na nie
i jeszcze bełkotliwe usta przykładają zdala
do chodników nagusiękich gdzie Ola Ula Ala
bez żadnej pajęczyny bez zielonego de ja vu
zachlane
miastem
teraz
tam
tu
powrót
Wiersz 49
Autor: Katarzyna Wiśniewska
całym popołudniem
na chodniku
rozciągnięta byłam
dzieci wokół mnie
bawiły się kredą
w 997
wróciłam na kolację
z torebki
i swoje pięć minut
udawanego orgazmu
gdy odwróciłeś twarz
do telewizora
zwymiotowałam
twoim nasieniem
nad ranem zgłosiłeś
zaginięcie
a przecież leżę tu
na dole kredowo biała
dopasowana
do własnego cienia
jak nigdy
nawet teraz
nie interesuje cię
widok z okna
powrót
Wiersz 50
Autor: Tomasz Jekon
Przez okno wystawiam łeb
nasłuchuje
szum ścinanych głów grasuje
krzyk niepokornych much
u sąsiada spod dwunastki
zapach ubitego kogla-mogla
wilgoć odpadających tynków
Bernstein ulicy
wielki karambol
Zamykam okno
powrót
Wiersz 51
Autor: rafpk
***
I widział przez okno armię
Lecz nie był z nią
Przed nim maszerowała a tłum był w niej
A on nie szedł
Ogniem roztapiała asfalt butów horde
Lecz on za szybą zimnem okryty
I tłum wiwat tornadem tańcząc dookoła
Wtem i z powrotem śmiechem wzlatywał- rozmazywał
Stapiał się w jedno
A się obserwowało i coraz dalej było
Już wieczność się dzieliła
Jak przez lunetę tak był odległy
I nastała wielka cisza
powrót
Wiersz 52
Autor: Krzysztof Szlapa
Autor wyraził życzenie
by jego wiersz nie był
publikowany na stronie konkursowej.
powrót
Wiersz 53
Autor: Tomasz Mering
piszę ten erotyk
z uwagi na Twój dotyk
schylając się po prezenty
jeden z tych niewielu
moment chwiejnego skupienia
dłoń przy dłoni
skroń tuż obok skroni
pulsujące ciepło
przetaczanego życia
dzika bliskoϾ celu
równie dzika, co nieokreœlona
podczas tej krótkiej podróży
nie opuszczając mieszkania
to poczułem
już u kresu
opustoszałe ręce
spojrzałem przez okno
na uwieczniony już widok
na pewno się zdarzyło
[panorama wyobraźni
drobny szczegół mojej jaźni]
powrót
Wiersz 54
Autor: poetka-agnieszka
Inny świat
Kocham świat, który widzę
z okna pałacu wśród chmur
Tam słońce czule głaszcze mą twarz
Tam wiatr swobodnie bawi się kosmykami
Kocham ów świat
Bezpieczną przystań
i morze drzew
Co wieczór
jestem gościem honorowym
na spektaklu gry świateł i cieni
Odbywa się tylko dla mnie
Wyłącznie dla moich oczu
Z rezerwacją w pierwszym rzędzie
Kocham świat, który dostrzegam
zza szyby pałacu wśród chmur
Tam mewy na szczytach dachów
urządzają niezwykłe przyjęcia
Często przy akompaniamencie
przejmujących grozą krzyków
Ten świat przez mnie widziany
nie jest światem
do końca idealnym
Nie jest światem
prosto z marzeń
Ale jest inny.
Jest światem, w którym
odnajduję siebie.
powrót
Wiersz 55
Autor: Danuta Włoch
Widok z okna
świat oplata się
niespełnionym snem
sam niespełniony
nigdy nie był
tak piękny
chyba że wspomnieniem
tamtego poranka
w palecie barw nienazwanych
i w jego szczegółach
anatomii
jest coś z królów
w tle harmonia
siatki z zakupami
Bardzo Potrzebnych Rzeczy
świat palcami
jak po klawiszach pianina
śle chmury po niebie
po to się uczył
posągowo spokojny
szarością chodnika
i na szkle mokrym od deszczu
dziwisz się że kwitnie
a w końcu kwiecień
jak sama nazwa wskazuje
świat zachwyca się
swoim odbiciem
w lustrze setek oczu
nie zauważył
że topi się
w łyżeczce wody
powrót
Wiersz 56
Autor: Krzysztof Wolski
„takimtam”
Nie dawniej niż wczoraj w ogródku przy Dobrej
Rozkwitły niebieskie lewkonie,
Pozbyła się ich pani myśląc
Że mówić będą o niej.
Widziała to sąsiadka z góry
i poszła zabrać lewkonie,
posadziła je sobie na balkon
i ludzie mówią o niej.
powrót
Wiersz 57
Autor: Aventia
"Nie trzeba nic mówić"
Bóg dał dwie gałki oczne
parę uszu
i jeden tylko otwór na słowa
dlatego spójrz dokładnie
na niebo które jak kameleon
w zależności od nastroju w jakim jesteś
zmienia barwę
posłuchaj jak wilga śpiewa o deszczu
lub jak twoje wnętrzności
każą ci tańczyć a nie umierać
kiedy jesteś głodny
zamilknij choć na chwilę
uklęknij i pochyl twarz
złóż zmartwienia pod krzyżem
nie trzeba nic mówić
On widzi
powrót
Wiersz 58
Autor: Marek Mierzwa
"Seanse niewidzenia"
Mam kawalerkę znaczy jednookienny pokój
resztkowiec bez szans
oraz na wskroś ślepą jak ja kuchnię
bez widoków na słońce
Moje jedyne okno jest odświętnie południowe
pełne wartkiego ciepła dziecięcego śmiechu
i gorliwego upstrzenia much jak mniemam
spoglądając przez nie koniuszkiem palców
to jest początkiem siebie i tęsknoty
A przecież mogło by być inaczej patrząc
jak tam ktoś nie kocha kopie psa matkę
pluje drugiemu w twarz wyrywa serce
nie spełniają się marzenia żebrzących
lub spełniają się marzenia niegodziwych
Mam jedno okno zamglonych oczu
jedynego świata który znam
z czasem obłoki stają się coraz cięższe
oddalony szmer na skraju wędrówki
głośniejszy
powrót
Wiersz 59
Autor: Anna Czyrska
Aranżacja nieznanych miejsc
I po co ci? Ten moment, motyw tego lęku.
- W nieznanych miejscach kawałki mojego ciała,
to jakiś moment stabilizacji (nie wystarczą już tylko
dzikie ognie na moją cześć). Wielka powaga słońca.
Zaczynam dramatyzować, wokół czarne okno wzywa.
Do szukania miejsc, których nie znam w tobie i, za,
, które odpowiadam- wolnością. Uciekam od kątów
w tramwaju, do cieczy i szukam partytury.
Nie umiem grać na tych instrumentach.
W miejscach coraz bardziej niezwykłych, igła.
-Coraz bardziej, od ciebie. Niezapisana.
powrót
Wiersz 60
Autor: Piotr Picheta
Sprzeczności
Ktoś do moich oczu
wlał kubeł mgły
-Stanisław Franczak „Śmierć Krajobrazów”
Wstrzyknięto mi w żyły
niedowierzanie,
jak w betonowe krajobrazy
zieleń.
To są zadrzewione skwery, zieleńce,
chorobowe przerzuty,
przerzutnie
zgrywające się na górskie ogrody –
pośród grani z dachów i attyk,
okiennych uli,
przewianych kocich gzymsów
wytrząsających roje gołębi
– jak nikotyna tłumią zapach
kamieni w płucach. Paliatyw,
nawleczony na obrazek Kazalnicy.
– Mówisz – panuje opinia, że umieszczenie reaktora
w ciele tak podatnym na spopielenie,
no wiesz, oddech, skończyć się może spaleniem.
Przerywam machnięciem ręki.
Wytrącam się z ciebie, wypiętrzam w chmurach nad miastem.
Lubię przebywać w otoczeniu ludzi,
ale nie potrafię z nimi oddychać.
powrót
Wiersz 61
Autor: Krystyna Lenkowska
* * *
Ktoś powiedział naraz kilka słów:
jest nie ma i okno. Tak po prostu odręcznie.
A one usiadły na moim parapecie
niby o t w o r z o n e widoki.
I zobaczyłam że może mnie nie być dla nich
w rzeczy samej tak kategorycznie jak
druk maszynowy
jakby nagle przestało znaczyć jak wygląda
jest nie ma wiosny przez tamto okno
powrót
Wiersz 62
Autor: Klaudia Szygenda
"Krople"
Na moim oknie
Na środku szyby zamieszkała kropla
w towarzystwie innych niebieskich łez
wyśmiewały ją
pokazywały mokrymi palcami jej świat
-dom sąsiada -
który odbijały, zdawałoby się, identycznie
śmiały się perliście
zagłuszyła je burza
zostawiając stopione w jedno
powrót
Wiersz 63
Autor: Kamil Szewczyk
podejrzanie bliskiego kontaktu z absolutem
doświadczyłem spacerując po chorzowskim szpitalu
dwadzieścia ceglanych budynków
chaotycznie zasadzonych
pomiędzy stare drzewa
porodówka obok kostnicy
nie mogłem odmówić sobie tej przyjemności
i zmierzyłem
całe życie
w siedemnastu krokach
powrót
Wiersz 64
Autor: Tomasz Bartosz Krukowski
HERBACIANY PTAK
W serwetkowej klatce
Siedzi herbaciany ptak –
Na klucz zamknięty
Za szafkową szybą -
Czeka.
Na słońce herbaciane
Bursztynowym złotem
Zalotnie migoczące.
Na dnie kryształu –
Zawierucha.
Herbaciany ptak
Wśród pąków róż
Nieruchomych jak noc
Oddycha kurzem –
Milczy.
Ktoś go stworzył
Lecz głosu odmówił,
Ktoś go wyszył
A skrzydła skrępował –
Bezmyślny!
Herbaciany ptak śni
O różanym zapachu
Róż nie pachnących
O słońcu złotym –
Nie słonecznym.
A gdy kryształ pękł
Pod wody naporem
Herbaciany ptak
Zyskał nowy dom –
Tom.
Złotem obszyty
Wśród róż
Złotych pąków
Herbaciany ptak –
Płacze.
powrót
Wiersz 65
Autor: Tomasz Bartosz Krukowski
ZADUMA
W pustym mieszkaniu
Róże suchością pachną
Słodko-gorzką
Żalem umierania...
W cichości pustki
Iluzji wolności.
Na stoliku pustym
W biel obrusa odzianym
Okruszków chleba garść
Leży bezpańsko, samotnie.
Plamy z kawy
Nie zetrze już złość…
Na pąsowym dywanie
Misie pieszczot szukają
Proszą o dotyk dziecięcy
O chwilę uwagi, uśmiechu.
Ku pustce swe łapki
Wznoszą błagalnie.
Kot futrem o drzwi
Ociera się smętnie
Po cichym domu
Szuka rodziny
Nad miską płacze
Na jej dnie - kurz.
Chłód trupieszy
Wpełzł do sypialni
Dłoń oblizał zwiędłą
Kołdry pielesze
Nóż purpurą muśnięty.
Ciszę zakłóciły loty ćmy.
W pustym mieszkaniu
Meble rdzewieją z cicha
A na nich Zaduma
Szlocha bogulicha.
I nie ustaje żal.
Została śmierci zawierucha.
powrót
Wiersz 66
Autor: Tomasz Bartosz Krukowski
CYNAMONOWA HERBATA
Wypijmy herbatę, proszę Pana. Z cynamonem, ja tak lubię.
Niedługo przyjdzie tu zmrok. Pan myśli, że ja lubię noc?
Tak, mam cukier, proszę.
Czy ja wiem, gdzie zgubiłem własne skrzydła? Nie pamiętam.
Tam było zimno. Dasz Pan wiarę? Że w piekle jest zimno? Jasne, że nie.
Tam żadnego ognia nie ma…
Pozwoli Pan, że zdmuchnę świecę? Bo to już czas najwyższy.
Słyszałem, że już konie są osiodłane. Biedni są ci ludzie… Biedni.
Jutro pochowam Ewę.
Słyszy Pan jak płaczą? Każdy jest tu Chrystusem. Krzyże rosną.
Tak, jak kwiaty. Róże, lilie, narcyzy, bluszcze też. Dzikie wino.
Dzikie wino ucztuje!
Ależ proszę. Ciasteczka pierwsza klasa. Jutro nie pozostanie nic.
Jak to jest, proszę Pana, śnić przez wieczność? Nie tak strasznie?
Ja bym się bał.
Bo tu rzeczywistość kwitnie, tu życie świętuje, tu śmierć szaleje.
Zimy, lata, wiosny, jesienie. Pan tego nie widzi? A ja je nawet czuję.
Pan mówi temu basta!
Sądzi Pan, że już czas wracać? Nikt się nie dowie tego, że Pan tu był.
Aniołowie się nie zgorszą, diabły nie zdziwią. Jestem nimi. Wie Pan.
Byłem Aniołem, jestem Diabłem!
Ach, pamiętam! Połamałem skrzydła o dobro. Wie Pan? O łzy.
To już najmniej istotne. Jutro Pan wszystko zniszczy. Pana prawo.
Serca mi Pan nie zniszczy.
Nie, przepraszam. Odejdźmy w zgodzie. Jutro Pana czeka praca
A mnie zniszczenie. W porządku. Może spotkamy się kiedy indziej?
Cynamonowa herbata czeka.
powrót
Wiersz 67
Autor: Lukasz Kiszka
"Krawędzie"
ciemno. jest widok przysłonięty płachtą - powiedzmy -
sprawiającą że człowiek czuje w sobie byka. trzeba
porównań - inaczej nasze monologi kroiłyby się
na równe bezwyrazowe części. a nie unikniemy okien
oraz wychyleń; wzgórz tłumiących siłę oczu
dolin drażniących zbyt dużą przestrzenią
zieleni brązu bieli i nagości. trzeba braku
w biegu. po-ciągu zdarzeń które same z siebie są
wyciągają. można też konsumować swoje ja.
wydawać osądy na piśmie i poznawać własne
werdykty. kruchość - jasne - znajaduje się
w kamieniach z których powstają najtrwalsze mury.
powrót
Wiersz 68
Autor: Izis76
przed blaskiem wiary
modlitwy same układają się
w drabinki
drzewa uginają karki
widząc ułożone trawniki
przed blaskiem nadziei
jest plac milczenia
zamknięty piaskownicą czasu
tylko myśli wciąż
nie znają cierpliwości
przed blaskiem miłości
odbywają się wybory
kandydatów na niebo
nagrodzeni przekraczają metę
czołgając się
u silnych nóg prawdy
przed blokiem samotności
płoną suche marzenia
poparte księgą mądrości
obłąkane serca potykają się
o wnętrza wyssane z kamieni
powrót
Wiersz 69
Autor: Obiad
Lipo
Co dzień rano widze niebo
co dzień wieczór i po obiedzie
rama biała, guma szara i 12 cumulusy
nieźle widać dziób jazgarza,
który zawsze ćwierka do kolacji.
Pokój, pokój, dwa pokoje,
w jednym jestem a w drugim nima.
Kiedyś byłem i widziałem, żółty szerszeń
mały, biały i jaskrawy,
zawsze był pijany. O godzinie zero sześć
miał już nieco mniej, ale lubił patrzeć w nie,
bo to lipo jest magiczne, jedne na taki wiek!!!
O co chodzi nie wiadomo ale mordę ma z kręconą,
od patrzenia uzależniony, widzi te co miło goni...
powrót
Wiersz 70:
Autor: Patryk Chrzan
Pomniejszenie
Trójka małych chłopców
bawi się opodal kościoła
jeden jest ojcem
drugi synem
trzeciego nie widać
zza blaszanego garażu
strzela do gołębi
wirujących nad chlebem
rzuconym żebrakowi
wołanie matki na obiad
tymczasową odsieczą
żebrak błogosławi chleb
do wina brakuje 20 groszy
rozbite ptaki
koty wynoszą do piwnic
na ostatnią wieczerzę
z podwyższenia balkonu
jeszcze mniejsi
jak wiara
w zaszytej kieszeni
powrót
Wiersz 71
Autor: Oskar Oski Szwabowski
WIĄZY
pomiędzy blokami
wklejeni w pejzaż
szarzeni ścianami
chodnikami chlebem
codziennym
przeżuwając spleśniałe sny
oparci o nic
zastygli
codziennie w tym samym miejscu
codziennie z tymi samymi twarzami
naprzeciwko kolorowego billboardu
w miejscu
które omija czas
w krainie cieni
filmowych marzeń
made in USA
powrót
Wiersz 72:
Autor: Patykp
Okno mego życia
Zamknięte w tekturze
Pasie się słowem
Z zamierzchłej przeszłości
Okno mego życia
W przeszłości murze
W zgodzie z mym Bogiem
Bieleją kości
Okno mego życia
Zawarte w teczce
Raz po raz oplute
Jadem polityki
Okno mego życia
W słów dzikiej rzece
Umiera skute
Lodem słów dzikich
Okno mego życia
Choć młodym – umarłem
A w duszy mej - okno
Fetysz historii
Okno mego życia
Myśli zgromadzenie walne
I wspomnień stadko:
Nadal wiem kim jestem
Choć jestem młody
powrót
Wiersz 73
Autor: Paulina Gudelun
WIDOK Z OKNA (wiosenny)
Na horyzont wciska się wiosna
pomiędzy brudnej zimy plamy
poprzez wspomnienia pragnie się dostać...
Ich już nie mamy...
Ludzie tak samo chodzą i czują
Tak samo kłamią
Jestem bo jestem
A kiedy zniknę żal będzie za nią...
Tylko powietrze jest jakieś lżejsze
Ja coraz cięższa
Więcej lekkości więcej czułości
Na nie mnie nie stać...
powrót
Wiersz 74
Autor: Paulina Gudelun
WIDOK Z OKNA (niekonieczność)
Czas…
by popatrzeć na ludzi
niezbędnie jest zbędny czasem
Od oka do oka
przez czoło gdzie głębia
niezwyczajnie zwyczajna
prosto przecina myśli
A one
układają się w ciąg
neurony zapisują doświadczenia
szykują się na odpowiednia chwilę
niektóre konserwują w słoiki…
Nie zawsze niezbędny jest czas
patrzenia
Niektórzy nie lubią mas-
powrót
Wiersz 75
Autor: Paulina Gudelun
WIDOK Z OKNA (i na okna..)
Akt I. Ona.
Przesuwa palcem po mokrej szybie. Kreśli kółka. Wzdycha.
Dorysowała oczy i kreskę na usta
Uśmiechnięte.
Akt II. On.
Patrzy jak deszcz spływa po szybie. Wzdycha. Nie widzi Jej, kreślącej kółka. Nie widzi nadziei
wbudowanej w kreskę uśmiechniętej twarzy. Odchodzi od okna.
Każdy z nas inaczej kreśli swoją samotność. Prawdziwą sztuką zdaje się być kreślenie na tej samej szybie.
powrót
Wiersz 76
Autor: Czuraj
*******
za oknem na miotle
zielona czarownica
topola
pień wygięty unosi na wiatr
i jeszcze za oknem
droga
rdzą syta siostrzyca
piach słoneczny dopala
w spopielony szlak -
za oknem w marzeniach
lipcowa słonecznica
malwa
płatki zdumione w arrasy zaklina
i jeszcze za oknem
ogród
tymianek, bylica
pochylona nad płotem
orzecha twarz w łupinach -
za oknem ikona
klonowa nausznica
jemioła
srebrny warkocz po liściach upina
i jeszcze za oknem
pszczoła
kwietna tanecznica
wieczorny kontur ciszy
przestraja w "a" minor -
za oknem dziwożona
leśna płanetnica
paproć
rój świetlików odkrywa obłokom
i jeszcze za oknem
w cieniu
leniwa zwodnica
na mrok wieczoru płynie
jak na wieczny spokój –
powrót
Wiersz 77
Autor: Ewa Fk Przestrzelska
stare dobre pejzaże
przypominają
stare dobre czasy
beztroska, nieświadomość prawdziwego życia
oczekiwanie na coś wtedy wielkiego
teraz zupełnie nieważnego
topole, śliwy, jabłonie i jakieś krzaczki w oddali
jeszcze wtedy mogłam upajać się
wschodami i zachodami słoñca
teraz został mi księżyc
nowe domy zasłoniły większość starych widoków
oddzieliły od dziecinnego życia
chyba wtedy właśnie zaczęłam wkraczać w dorosłość
kiedy zobaczyłam, ile się zmienia dookoła mnie
i sosny u stryjka na podwórku tak bardzo urosły
że nie widzę już dębu, którego liście zbierałam
żeby użyć ich jako sałatę do kanapek z piasku
stare dobre pejzaże zza okna
zostały już tylko w oczach moich wspomnieñ
ale na pewno pozostaną
niezapomniane
powrót
Wiersz 78
Autor: Jacek Bartkowiak
“niebieskie”
patrząc w okno
widziały oczy niebo
nogi pobiegły
recę gestykulują coś jeszcze
żywo
usta zachłystują się
krótko i cicho powietrzem
tak jak patrzą oczy
w ziemie
… bo przez okno
da się wyrzucic wszystko
powrót